Witaminy i minerały

Jakie witaminy i minerały, tak czy nie, kiedy i dlaczego?

Kiedyś w mojej lokalnej gazecie był taki stały dział, Co? Gdzie? Kiedy? Rano i w Nocy. Parafrazując ten cykl, dziś ciągnie się niekończąca się debata w mediach i pośród ludzi o suplementach. Jedni udowadniają, że suplement to droższy mocz  czyli niepotrzebny wydatek, lub nie idzie na zdrowie. Inni się upierają, że suplementy czyli kompozycje zawierające witaminy i minerały w przeróżnych kombinacjach są niezbędne w dzisiejszym czasie do prawidłowego funkcjonowania organizmu w zdrowiu. Trudno byłoby się z tym nie zgodzić, skoro szwankuje zdrowie, czasami. Właściwie trudno dziś znaleźć osobę zdrową i nie wiem czy jest to realne.

Witaminy minerały czyli suplementy diety, jakie, komu, ile?

Jest to zależne od miejsca zamieszkania, sposobu odżywiania, rodzaju żywności znajdującej się w naszej spiżarni, sposobu przygotowania posiłku, łączenia produktów, itd. itp. Temat jest szeroki, więc tu tylko fragmentarycznie z konieczności. Więcej jemy naturalnych, jak najświeższych i w miarę prosto przyrządzanych tuż przed spożyciem posiłków, tym mniejsze zapotrzebowanie na suplementy lub w ogóle można je sobie darować. Ułożenie cud-diety jest praktycznie niemożliwe. Podglądanie różnych diet jest dobre i wskazane ale ostatecznie dietę-jadłospis trzeba sobie samemu dopracować obserwując zachowanie własnego organizmu i w jakiejś mierze według własnych upodobań smakowych.

Inny problem jest w tym, że znalezienie dziś naturalnej żywności bogatej w mikroelementy graniczy z cudem. Spożywamy wysoko przetworzoną żywność. Długo gotowaną, pieczoną, smażoną i w wysokich temperaturach, dodatkowo niszcząc i tak już wątłe ilości mikroelementów, a bezpowrotnie enzymy. W takim przypadku witaminy i minerały są bezwzględnie potrzebne do uzupełnienia codziennej diety, bo bez tego zdrowie wysiądzie jak amen w pacierzu.

Tak więc teraz pozostaje się zastanowić i wybrać. Syntetyczne czy naturalne? Oto jest pytanie. Dla mnie rzecz jest oczywista, syntetyczne dla ROBOTÓW, dla mnie jako, że posiadam biologiczny organizm, nic innego się nie nadaje jak tylko to co naturalne.

Teraz kolejny problem.

Czy wszystkie witaminy i minerały (suplementy) „naturalne” są NATURALNE?

Otóż, NIE.

W swoim raporcie „Nieżywi lekarze nie kłamią” dr. Wolles wspomina o spotkaniu ze swoim znajomym, którego firma obsługiwała przenośne publiczne SZALETY. Zakładam, że owo „ustrojstwo” jest wszem i wobec znane, więc nie opisuję bliżej. Otóż opróżniając, zawartość należało przepuścić przez sita, bo co tam było wrzucane oprócz tego co powinno się tam znaleźć? Oj! Łatwiej by było powiedzieć, czego tam nie było.

Otóż, właściciel tejże firmy zaprowadził dr. Wolles’a do osobnego pokoju i pokazał mu coś w kształcie tabletek i zapytał czy wie co to jest? I dopowiedział, to są suplementy. A skąd wiesz, spytał dr. Wolles. Bo tam są jeszcze napisy (sic?). Trudno powiedzieć, co było użyte do produkcji owych suplementów, ale lepiszcze było zaprawdę „niezniszczalne”. Po przejściu całego układu pokarmowego nie zostały nawet napisy naruszone. Po prostu „niezniszczalne” tabletki. Noooo, takie suplementy oczyszczają jedynie kieszenie z kasy.

Mielonych minerałów też bym nie ruszał, mimo iż bywają sprzedawane jako suplementy diety. Nawet jeśli są baaardzo drobno mielone, bo nawet te rozpuszczone w wodzie jak wapń dla przykładu, są przyswajane w śladowych ilościach. A to z tej racji, że są nieprzyswajalne dla organizmu człowieka. Minerały do postaci przyjaznej człowiekowi potrafią „przerobić” rośliny. Stąd wniosek, że spożywając odpowiednią ilość, odpowiednich pokarmów roślinnych, możemy zaspokoić zapotrzebowanie organizmu nie tylko w minerały ale również w witaminy.

Tak więc jeśli występuje potrzeba uzupełniania mikroelementów, to tylko te pozyskiwane w jak najbardziej naturalny sposób. Najczęściej z roślin. Część potrzebnych dla zdrowia znajdziemy w produktach od zwierzęcych, takich jak np. mięso czy mleko. Tylko uwaga, jeśli ktoś chciałby uzupełnić zapotrzebowanie na wapń, wypijając hektolitry mleka, jedząc od rana do wieczora zupki mleczne, może się mocno zawieść.

Dlaczego?

Powód jest dość prosty. W mleku jest również białko, a białko jest kwasotwórcze. Więc organizm zużywa wapno zawarte w mleku do przywrócenia równowagi kwasowo-zasadowej, no i po wapnie. A jak jeszcze je ugotujemy i owo wapno zmieni strukturę atomową, i stanie się nieprzyswajalne… to proszę sobie dalej dopowiedzieć.

Są ludzie którzy mogą jeść mleko z tłustym boczkiem i idzie im to na zdrowie. Niemniej większość ludzi nie trawi mleka słodkiego (a tym bardziej gotowanego), a właściwie laktozy – cukru mlekowego. Potrafią to zrobić bakterie naturalnie przebywające w mleku świeżym prosto od krowy. W określonym czasie mleko kwaśne (jogurt) jest nawet słodkawe i bardzo smaczne. Mleko po poddaniu obróbce termicznej, jak gotowanie, pasteryzowanie, zmienia strukturę atomową, zniszczone zostają bakterie fermentacyjne i enzymy. Delikatnie mówiąc, staje się nienaturalne.

Jeśli by brać pod uwagę mleko w diecie to koniecznie przetworzone w naturalny sposób na mleko kwaśne, jogurt, twaróg, ser biały. Bez poddawania go obróbce termicznej oczywiście a jeśli już to nie wyższej jak 50 stopni Celsjusza.

Można by pomyśleć o grzybku przerabiającym w 12 – 24 godzin słodkie mleko do postaci jogurtu mającego wartości probiotyczne. Taki jogurt może przywrócić zdrowie stosunkowo szybko w przypadku gdy wchodzi w grę dysbakterioza i jej następstwa. Problem dysbakteriozy jest „szeroki” bo na niego składa się wiele przyczyn. Największy i najczęściej występujący „problem” to Candida Albicans, niestety.

Czy w takim przypadku zażywanie większych ilości suplementów coś da?

W takim przypadku zażywanie nawet dużych ilości suplementów może nie przynosić pożądanych efektów. Zwłaszcza gdy do dysbakteriozy zafundujemy sobie jeszcze na dodatek pasożyty. One odżywiają się tymi samymi mikroelementami co nasz organizm, więc problem staje się naprawdę poważny.

Pasożyty to nie mój problem? Owszem tak

Ocenia się, że 95% naszej populacji krajów wysokorozwiniętych ma problem z pasożytami. Osobiście myślę, że trudno będzie znaleźć jedną osobę na tysiąc wolną od tego problemu. Nie ma potrzeby wierzyć w to co piszę, można zrobić sobie test na obciążenie organizmu i zapoznać się z wynikami. Jeśli nie wykaże obecności pasożytów to można zaliczyć się do naprawdę nielicznych szczęśliwców.

To suplementy są szkodliwe czy nie?

Oglądając słuchając przeglądając media elektroniczne czy papierowe, można usłyszeć lub przeczytać informacje o szkodliwości suplementów diety, że można przedawkować jakieś witaminy czy minerały. Tylko jakoś zapominają wyszczególnić, że chodzi o syntetyczne. Przykładowa witamina C. Badali syntetyczną bo na niej chcieli robić majątek i okazało się, że przy dużych dawkach jest szkodliwa, no prawda. Nawet mój lekarz domowy mi o tym mówił. Informują o tym ogólnie nie precyzując, więc człowiek nie obeznany z tematem, „ładuje” wszystko do jednego worka i jest przekonany o szkodliwości witaminy C.

A prawda jest taka, że naturalna witamina C jest rozpuszczalna w wodzie, jest chelatowana, więc organizm wykorzystuje potrzebną w danym momencie ilość a nadmiar wydali z moczem. Dlatego w pewnej części świata ukuło się powiedzenie: „Po co miałbym zażywać witaminy, żeby mieć droższy mocz?” Tylko komu dziś tak naprawdę zdarza się zażywać nadmiernej ilości witaminy C, czy jakichkolwiek witamin?

Prawdę mówiąc nie potrafię zrozumieć matactw danymi, obrzydzania ludziom suplementów w jednym miejscu a za chwilę w innym zachwalania i promowania tych syntetycznych właśnie jako niezbędnych. A może odpowiedź jest prostsza niż mi się wydaje?

Bo jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co chodzi. Gdy się reklamuje to po to żeby sprzedać, zgarnąć kasę. A jak zaszkodzi to jest usprawiedliwienie i zwałka winy na tego komu zaszkodziło. A nie mówiliśmy Ci, że szkodliwe? To czemuś nie słuchał? Przedawkowałeś? To nie nasza wina. Tak?
Wina tego co krzywda jego.

Miałem anemię

Przytrafiło mi się mieć anemię w wyniku niedoboru żelaza. Przepisywano mi duże dawki żelaza „aptecznego” a ja to pokornie zażywałem. Następnie „lądowałem” w szpitalu. Następnego roku historia się powtarzała, aż jednego roku trafiłem dwukrotnie do szpitala i wtedy dowiedziałem się, że mam problem z przyswajaniem żelaza. Nie potrafiono jednak znaleźć przyczyny i do dziś nie wiem czy ktoś tam się zastanawiał w ogóle nad problemem przyswajania żelaza. Zadawałem pytania i każdy lekarz odpowiadał inaczej, nie potrafiąc jednak uzasadnić swojej odpowiedzi. Więc nie wiedzieli w czym problem.

I tego właśnie roku po drugim pobycie i przyjeździe do domu ze szpitala miałem odpowiedź w Biuletynie firmowym. Mój problem niewchłaniania u mnie żelaza okazał się dość prosty i zwyczajny. Żelazo przyswaja się w towarzystwie witaminy C i to w całym przewodzie pokarmowym. A nie jak to sugerowali lekarze, to w tym, to w tamtym odcinku przewodu pokarmowego.

Apteczne żelazo sobie darowałem bo jak pisał dr Joel Wolles, lepiej polizać zardzewiały płot czy samochód.

Zaopatrywałem się w firmie z programem mlm dzięki czemu jako członek dostałem 30% rabatu. Zwiększyłem jeszcze przyswajalność gdy dołożyłem preparat ziołowy kupowany w innej firmie o podobnym profilu dystrybucji produktów. Wyciąg ziołowy składał się z kilkudziesięciu ziół o działaniu oczyszczającym układ pokarmowy i zaopatrującym przy okazji w mikroelementy.

Od tamtego czasu do dziś nie byłem ani razu w szpitalu na anemię. Zapomniałem o tej dolegliwości, zażywając odpowiednie minerały i witaminy. Niektóre można sobie samemu „zrobić” na parapecie okna.

Taka jest potęga Bożej Apteki.

Jedna myśl na temat “Witaminy i minerały”

  1. Istnieje mnóstwo wywodów z instytucji naukowych, absolutnie ze sobą sprzecznych( dot. suplementacji witaminowych, syntetycznych). Tak naprawdę, nie istnieje na świecie jednoznaczna, autorytatywna opinia, o stosowaniu suplementów witaminowych w aspektach negatywnych, lub pozytywnych. Do chwili obecnej wielu naukowców i instytutów naukowych na świecie, nie wyraziło jednoznacznych tez i opinii o witaminowych suplementach diet. Czyli tak naprawdę nie wiemy, czy syntetyczne witaminy nam szkodzą, czy też są neutralne. lub nie oraz czy są przyswajalne od 5%do 50% i wpływają pozytywnie na nasz organizm. Pomimo wielu poglądów i opinii nikt, nie przesądza, iż skutki spożywania suplementów wpływają na organizm ludzki negatywnie , lub pozytywnie. Niestety dalej społeczeństwa nie wiedzą jak postępować w przypadku witamin syntetycznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge