Uwierzcie w Moją Miłość

Miłość„Uwierzcie w Moją Miłość do was i usłuchajcie Mojego wezwania. Wszystko, co dla was mam jest dobre i jeśliście kiedy od śmierci, choroby czy wypadku wyratowani to wiedzcie, że to Ja sam was wyratowałem. Na Rękach was noszę i kołyszę do snu kiedy płaczecie.”

Jest w życiu wiele ludzkich historii, a ja szczególnie mogę potwierdzić te słowa …i jeśliście kiedy od śmierci, choroby czy wypadku wyratowani to wiedzcie, że to Ja sam was wyratowałem… Mam w swoim życiu zdarzenia których nijak po ludzku nie potrafię wyjaśnić. Mogę tylko powiedzieć, że w sposób cudowny zostałem uratowany, wielokrotnie od kalectwa a ostatecznie i od tragicznej, przedwczesnej śmierci. Mogę tylko Bogu dziękować, również za doświadczenia dnia dzisiejszego. Dzięki, Ci Panie.

Rozważcie dzieci jak Mi za tę Miłość odpłacicie

Jak można za miłość odpłacić jak nie miłością, szacunkiem, dobrym uczynkiem, jałmużną dla drugiego człowieka? Czy znasz inny sposób? Jak Jemu bezpośrednio odpłacić, skoro Go nie widać nie słychać, nie można zmierzyć, powąchać, dotknąć?
Przychodzi na myśl fragment książki który umieściłem we wcześniejszym artykule BÓG A NAUKA

Starszy człowiek zwraca się do studenta:
– W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
– Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
– Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
– Nie panie profesorze.
– A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
– Nie panie profesorze. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
– I nadal w Niego wierzysz?
– Tak.
– Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje… Co Ty na to synu?
– Nic

Tu mi przychodzi myśl, że Albert Einstein miał wielką miłość do Boga. Ale czy tylko on. No nie, jest wielu ludzi, których i dziś świat nazwie wręcz wariatami za miłość do Pana Jezusa, do Boga Ojca, do Ducha Świętego. W historii ich nie brakowało, a i dziś jest wielu którzy oddają życie za wiarę. Taaak, miłość potrafi kosztować.

A czy ta Miłość zrobiła coś dla mnie?

O tak i to wielokrotnie. Wspomnę tylko o jednym przypadku skoro napomknąłem o tym na samym początku artykułu.
„Wracaliśmy samochodem z kolegą z dalekiego kraju autostradą. Była noc, padał rzęsisty deszcz, kolega smacznie spał na siedzeniu obok. Zmieniłem go za kierownicą bo już był zmęczony. Jeszcze przed zaśnięciem podał mi wskazówki co do dalszej jazdy. W pewnym momencie dogoniłem TIR’y które jak się miałem przekonać za chwilę jechały w małym konwoju i niezbyt szybko. Miałem jechać za nimi kiedy ich dogonię a mnie odbiło i zacząłem wyprzedzać.

Coś ich było dużo  jak mi się zdawało, ale cisnąłem dalej. Nagle zobaczyłem znak, koniec autostrady. TIR’y na szczęście miałem już za sobą, zacząłem momentalnie zwalniać ale już w światłach w oddali pokazały się zwały ziemi wykiprowane na całej szerokości jezdni. I zjazd mocno w prawo. Na wyhamowanie już nie było miejsca. Nie miałem wyjścia, musiałem wejść w zakręt, na dużej prędkości. Z nieba lały się strumienie wody. Wyszedłem z tego cało, samochód się nie pośliznął, kolega się nie obudził, nic się nie stało ani nam, ani samochód nie ryśnięty, choć gnałem po samej bandzie, hamując jedynie silnikiem.

Mówię, że to Miłość mnie uratowała

Jeśli mówię, że to Miłość mnie uratowała, to wiem co mówię. Wielu wie o co chodzi. Miłość to nie łóżko choć niektórzy tak to pojmują. Kiedyś była bardzo popularna taka piosenka „Miłość ci wszystko wybaczy, bo miłość mój miły to ja…” te słowa byłyby bardzo nieprawdziwe gdyby miłość wiązała się tylko z ciałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge