Uzdrawianie świata EM (2)

Uzdrawianie  świata

EM (2)

Bakterie, grzyby, drożdże i inne drobnoustroje kojarzymy zwykle z chorobami i  chcemy je zwalczać. Najwyższy czas oddać mikrobom cześć, bo pomagają nam żyć. Zrozumiał to prof. Teruo Higa, który stworzył rewolucyjną technologię EM, dając zniszczonej planecie nadzieję.

Wszystkie powierzchnie świata są zasiedlone przez mikroorganizmy. Ale o drobnoustrojach wiemy niewiele. Znamy tylko kilka procent występujących na ziemi bakterii, grzybów, glonów. O współdziałaniu mikroorganizmów nie wiemy prawie nic. Dlatego badania Teruo Higi trwały tyle lat, a ich wynik był w pewnej mierze skutkiem przypadku. Profesor odkrył technologię efektywnych mikroorganizmów (EM) polegającą na namnażaniu i wykorzystywaniu drobnoustrojów utrzymujących procesy życiowe i zapewniających zdrowie. Płynna mieszanka 81 pożytecznych bakterii fotosyntetycznych, bakterii kwasu mlekowego, drożdży i grzybów wyhodowanych na bazie melasy, stymuluje proces regeneracji środowiska (od gleby po ludzki żołądek), przywraca równowagę w ekosystemach naruszoną działalnością człowieka. „EM oznacza rozwiązanie problemów dotyczących zanieczyszczenia środowiska, od utylizacji substancji chemicznych i odpadów radioaktywnych, przez uzdatnianie wody i  powietrza, po  problemy zanieczyszczenia wody, kwaśnych deszczów, dużej koncentracji dwutlenku węgla i zniszczonej warstwy ozonowej. EM wykazuje skuteczność także w dziedzinie zdrowia człowieka” — napisał Higa w swej książce Rewolucja w ochronie naszej planety.

Teoria środowiska

Od dawna próbuje się uzasadnić różne związki za pomocą statystyki. Zapomina się, że jest na tyle wiarygodna, na ile pozwalają logiczne związki między badanymi zjawiskami — podkreśla Ernst Hammes, dyrektor d. s. rolnictwa w rządzie Nadrenii-Westfalii (Niemcy), autor książki EM rozwiązania. Dom i ogród. Daje przykład: statystycznie można wykazać związek między zmniejszeniem liczebności bocianów w latach 1950-1970 a zmniejszeniem liczby urodzeń w Niemczech. W statystycznych założeniach oblicza się, na ile jeden szereg liczb wyjaśnia drugi, a nie sprawdza, czy założenie jest prawidłowe. W tym przypadku związek bocianów z narodzinami dzieci. Podobny błąd popełniano w naukach medycznych. Gdy podczas wykładu w berlińskiej klinice R. Koch, bakteriolog i odkrywca prątka gruźlicy, powiązał występowanie wielu patogennych mikroorganizmów z chorobami, zinterpretowano to tak, że mikroorganizmy wywołują choroby. Nikt nie zbadał, czy założenie było słuszne. Zapomniano o teorii głoszonej w tym samym czasie przez R. Virchowa, patologa z tej samej kliniki, który przekonywał, że sam mikroorganizm nie ma wpływu na nic. Decydującym czynnikiem jest środowisko. Potwierdzają to codzienne eksperymenty każdej gospodyni. Np. mleko po udoju skwaśnieje i zgęstnieje, zmienia się w zsiadłe, a pasteryzowane w tych samych warunkach zepsuje się. W świeżym przewagę zyskują bakterie kwasu mlekowego, w pasteryzowanym bakterie coli. „Może to oznaczać, że środowisko mikroorganiczne mleka zostało tak zmienione przez pasteryzację, że reaguje inaczej na oddziaływanie mikroorganizmów” – wnioskuje Hammes. Zafascynowany technologią EM podkreśla: żeby zrozumieć jej uniwersalność, trzeba połączyć biochemiczne i biofizyczne elementy wiedzy, co nie jest popularne, bo dyscypliny nauki pracują i myślą oddzielnie.

Za życia Virchowa jego teorii nie przyjęto, później naukowcy ją udowodnili. W filmie dokumentalnym pt. Inwazja mikroorganizmów uczeni z Australii i Wielkiej Brytanii pokazali, jak chorobotwórcze drobnoustroje mogą się zagnieździć, gdy naturalne środowisko zostanie zaburzone przez niewłaściwe zabiegi higieniczne.

Gleba – organ trawienny

Trudno nie zgodzić się z T. Higą, że powinniśmy traktować zdrowie holistycznie. Możemy jeść zdrowo, lecz gdy w roślinach nie ma wielu wartości, bo gleba jest jałowa, nie osiągniemy efektów. Powinniśmy doprowadzić do tego, by powietrze i woda były czyste, gleby żyzne, a  środowisko zdrowe – włączając w to zdrowie emocjonalne i duchowe. A skoro w zdrowym ciele zdrowy duch, zacznijmy od podstawy fizycznego życia, czyli pokarmu.

Technologia EM pomaga osiągnąć plony najwyższej jakości, rolnicy mają większe i odporne na patogeny zbiory, konsumenci odżywcze produkty. Mikroorganizmy w EM czerpią energię ze związków chemicznych szkodliwych dla człowieka i zwierząt, które stają się nieszkodliwe i mogą być przetwarzane przez inne drobnoustroje. To mikroby kierują procesem rozkładu substancji organicznych w glebie.

Chemia rolnicza dostarcza azot, fosfor i potas, pomijając współzależność między glebą a życiem glebowym i roślinami. Tymczasem korzenie roślin wydzielają do gleby substancje sygnalizujące mikroorganizmom czego roślina potrzebuje. Mikroby reagują, przetwarzając materiał organiczny oraz mineralizując mikro- i makroelementy. Wytwarzają witaminy, enzymy i hormony wchłaniane przez rośliny. Te substancje dzięki działaniu przeciwutleniającemu wzmacniają je i uodparniają ją na atak szkodników.

Bez salmonelli

W Polsce pierwsza zaczęła eksperymentować z EM Akademia Rolnicza w Poznaniu. Prof. Zenon Schneider dowiódł, że dzięki mikroorganizmom rzepak jest odporny na niskie temperatury, rośliny nie poddają się mszycom. Rolnicy widzą, że gleba staje się pulchna, łatwa do uprawy, dobrze magazynuje wodę. Z udziałem EM uprawia się warzywa i owoce, wytwarza ser. Truskawki dłużej zachowują świeżość, wzrastają plony. Nabiał ma lepszy smak i dłuższą trwałość bez konserwowania. Kiedy np. krowy (drób) otrzymują paszę z EM, dobrze trawią, obornik od tych zwierząt daje mniej możliwości rozwoju niewłaściwej mikroflory. Jeśli obora czy kurnik są spryskiwane EM, mnożenie się niepożądanych mikrobów jest niemożliwe. W dużych stadach stan zdrowia zwierząt nie stanowi problemu.

Z badań na Uniwersytecie Rolniczym w Wageningen w Holandii wynika, że dzięki EM śmiertelność kur obniżyła się o 35 %, spadła częstotliwość występowania jelitowych chorób zakaźnych, a w kurnikach z brojlerami stężenie toksycznego amoniaku, powodującego choroby kur, zmalało o 70 proc. Badania na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym w Bydgoszczy dowiodły, że wprowadzenie EM do gnojowicy bydlęcej szybko eliminowało pałeczki salmonelli. Uniwersytet ten badał ściółkę fermy indyczej i skład obornika. Po użyciu EM w oborniku wzrosło stężenie minerałów, stał się nawozem łatwo przyswajalnym przez rośliny. EM stosują też gospodarstwa rybne.

Odorom stop!

„Najważniejszy dla zrozumienia technologii EM jest fakt, że to, co uważamy za gnijące i śmierdzące, jest wyborną strawą dla mikroorganizmów” — wyjaśnia prof. T. Higa. Jeśli coś zaczyna cuchnąć, oznacza, że rozwinęły się niepożądane mikroorganizmy. Gdy zaczną dominować pożyteczne, materiał organiczny przestaje wydzielać odór.

Oczyszczanie ścieków i wody jest coraz droższe i  trudniejsze. Gnijąca mieszanina jest agresywna,  obciąża urządzenia techniczne. Z  kanalizacji do wód gruntowych przesącza się breja zatruwająca wodę. „Wielu ludzi nie uświadamia sobie, że z kałem i moczem wydalane są resztki syntetycznych lekarstw. Hormony, antybiotyki itp. substancje tworzą koktajl chemiczny, którego nie mogą rozłożyć oczyszczalnie ścieków. Te substancje znajdą się ponownie w wodzie pitnej” — pisze Hammes, powołując się na badania niemieckiego Urzędu Federalnego ds. Środowiska. Jeśli dodamy obciążenia wytwarzane przez rolnictwo, obraz jest ponury, lecz gdy wkroczą efektywne mikroorganizmy, zmienia się korzystnie. Powstający osad nie gnije, nie emituje zapachów, nie wabi owadów roznoszących choroby. Nie trzeba posypywać go wapnem, bo EM nie dają rozwinąć się patogenom. Taki osad jest przyjazny środowisku.

Zastosowanie EM w oczyszczalniach oznacza też oszczędności. Dodatkową zaletą jest fakt, że urządzenia pracujące w tej technologii nie generują kosztów utrzymania, a metalowe części nie rdzewieją. Płynem EM można spryskiwać obory, toalety, w domach łazienki i inne pomieszczenia.

O tym, jak EM są skuteczne w walce z odorem, przekonali się mieszkańcy Janowca, gdy wiosną ub. r. wielka woda zalała ich domy oraz pola w  okolicy. Osady powodziowe zanieczyściły wszystko. Po zejściu wody zapanował smród, domy były zagrożone inwazją grzyba, a pola brakiem plonów, w okolicy nastąpiło zagrożenie epidemiologiczne. Przeprowadzono oprysk całego miasta efektywnymi mikroorganizmami. W ciągu 12 godzin odór ustąpił! Technologia EM niwelowała skutki największych katastrof ostatnich lat — zastosowano ją z dobrym skutkiem w Tajlandii po tragedii tsunami oraz na Haiti po trzęsieniu ziemi.

Dylemat z higieną

Robert Koch obwinił mikroorganizmy o sianie chorób. Ludwik Pasteur odkrył, że można je zabić przez gotowanie. To wyznaczyło drogę współczesnej higienie. Staramy się zabić wszystkie drobnoustroje i uważamy za czyste to, na czym nie ma mikroorganizmów. Jednak pamiętając o teorii R. Virchowa, powinniśmy myśleć odwrotnie: czysto jest wtedy, gdy wszędzie są dobroczynne mikroby! Obecne rozumienie higieny doprowadziło do powstania mikroorganizmów odpornych na wszystko.

Virchow „dezynfekował” szpitale, rozsypując w salach chorych okruchy chleba na zakwasie. W ten sposób stwarzał mikroflorę zdominowaną przez pożyteczne bakterie kwasu mlekowego i mikroorganizmy chorobotwórcze nie miały szans na zwycięstwo. Dziś spryskuje się powierzchnie substancjami bakteriobójczymi. Jednak nie wszystkie mikroby dostaną ich pełną dawkę. Ocalone chcąc przetrwać, czerpią ze środowiska nowe informacje genetyczne. A ponieważ mikroorganizmy rozmnażają się przez podział, szybko przystosowują się do zmiennych warunków. Tak powstają drobnoustroje odporne na wszystko. Szansą na zatrzymanie błędnego koła jest wprowadzenie do środowiska pożytecznych mikrobów.

Jak wynika z badań bakteriologicznych, po sprzątaniu z użyciem środków czystości z EM w pomieszczeniu jest mniej niekorzystnych mikroorganizmów niż po zwykłym czyszczeniu! W toaletach ustępuje niemiły zapach. Powierzchnie wolniej się brudzą, łatwo usunąć plamy, zabrudzenia kuchenne, pleśń i mech z drewna, kamieni i tworzyw sztucznych. EM są skuteczne w walce z grzybicą stóp i paznokci. Spryskiwanie nimi ciała wspiera dobrą mikroflorę skóry. EM można spryskiwać pieluchy, wkładki do butów. Stosuje się w paście do zębów, w kremach, mydłach. Oszczędzają wszyscy — od miejskich oczyszczalni, przez rolników, po domowe gospodynie. Ale najważniejsze jest to, co zyskujemy – zdrowie.

Katarzyna Siejka

Dzięki współpracy z kwartalnikiem „PORADY NA ZDROWIE”
www.poradynazdrowie.manpol.pl

Jedna myśl na temat “Uzdrawianie świata EM (2)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge