Mikroorganizmy EM (1)

Mikroorganizmy mogą Zatrzymać proces samozniszczenia

(1)

Skutkiem ubocznym naszej cywilizacji jest zatruta ziemia i zniszczone zdrowie. Chorują ludzie, zwierzęta, rośliny. Skażone są: żywność, powietrze, woda.

Mikroorganizmy pomogą nam uzdrowić planetę i nasze ciała.

Wszystko dzięki odkryciu genialnego Japończyka. Opracowana przez prof. Teruo Higę z Uniwersytetu Ryukyus na Okinawie technologia efektywnych mikroorganizmów (EM) jest skuteczna i ma szerokie zastosowanie. Przywraca dobrą mikroflorę jelit i skóry, wzmacnia odporność organizmu, usuwa każdy odór, oczyszcza wodę i powietrze, podwaja plony, polepsza wartości odżywcze roślin, przedłuża żywotność produktów, zamienia pustynię w ziemię uprawną. Jest tania, łatwa do stosowania i naturalna.
Płyn EM można pić, można nim podlewać kwiaty glebę, spryskiwać miejsca o nieprzyjemnym zapachu (kurniki, obory), wlewać do szamba, przetwarzać odpadki, robić nawóz, dodawać do pieczenia potraw, do prania, mycia naczyń. Efektywne mikroorganizmy są stosowane w kosmetykach. Zapobiegają rdzewieniu i usuwają rdzę. Wykorzystują je szpitale do walki z gronkowcem złocistym czy utrzymania higieny. Zastosowane w nawilżaczach powietrza niszczą roztocza i kleszcze. Miasta utylizują z pomocą EM odpady komunalne. Można oczyścić nimi ścieki. Wiele obiecuje sobie medycyna, szczególnie w walce z chorobami skóry.

Mikroorganizmy, czyli, Życie jest w jelicie

W wyniku rabunkowej eksploatacji planety zaburzyliśmy równowagę ziemi, uaktywniając ponad miarę niekorzystne mikroorganizmy. To samo co dzieje się w glebie, ma miejsce w naszych jelitach. Każdy z nas tworzy bowiem ekosystem zamieszkiwany przez miliardy drobnoustrojów. Zaburzenie równowagi mikroflory jelit skutkuje infekcjami i nudnościami, wzdęciami, biegunkami. Jeśli trwa dłużej, np. w wyniku złego odżywiania, zatrucia żywnością czy lekami, prowadzi do chorób przewlekłych – alergii, cukrzycy czy nowotworów. To tak, jakby pozbawić nasz organizm strażników, w naszym wewnętrznym ekosystemie siły destrukcji zaczynają dominować nad siłami odbudowy. To nieuchronne zmierzanie ku zagładzie oznaczające postęp chorób. Przywrócenie prawidłowej mikroflory jelit jest podstawowym zadaniem leczenia naturalnego.

W przewodzie pokarmowym znajduje się skupisko komórek układu odpornościowego — stąd pochodzi aż 70 % naszych sił obronnych! Ludowa mądrość głosi, że śmierć czai się w jelicie. Naukowcy potwierdzili, że jest ścisły związek między dysbiozą jelit a cięższym przebiegiem choroby i wystąpieniem sepsy. U ludzi zdrowych korzystne mikroorganizmy (Lactobacillus bifidus) szczelnie wyścielają powierzchnię jelit, tworząc barierę dla drobnoustrojów chorobotwórczych. Ponadto odżywiają komórki nabłonka jelitowego, chroniąc jelita przed rozwojem zmian degeneracyjnych (nowotworowych). Bakterie jelitowe pomagają odtruwać organizm z toksyn jakie dostarczamy z farmaceutykami i żywnością. Kumulowanie się tych trucizn prowadzi do chorób i śmierci.

Choroba ziemi

Całą przyrodą rządzą dwie siły – twierdzi profesor Higa – destrukcji i regeneracji. Pierwsza to dynamiczna siła niszczenia, która powoduje rozpad, choroby i śmierć. Jest antyproduktywna i patologiczna. Druga – obdarza życiem, witalnością i zdrowiem. Jest pożyteczna i podtrzymuje życie. O tym, która z tych sił będzie dominować, decydują mikroorganizmy. Od gleby po żołądek trwa walka między dominującymi szczepami drobnoustrojów degeneratywnych i regeneratywnych. Choć obie grupy stanowią mniejszość liczebną w świecie mikrobów (5-10 %), to one decydują jakie procesy zajdą w ekosystemie. Trzecia grupa, tzw. mikroorganizmy fakultatywne (dostosowujące się), przejmie rolę zwycięskich drobnoustrojów i zasili proces odnowy, albo zniszczenia.

Jak długo mamy wystarczającą liczbę bakterii Lactobacillus bifidus, a kilka innych patogennych szczepów jest w odwodzie, tak długo nie musimy się martwić o pozostałe mikroorganizmy w przewodzie pokarmowym. Setka „oportunistów” pójdzie za silniejszym. We wszystkich środowiskach zasada jest ta sama: stworzyć warunki życia dla pożytecznych mikroorganizmów, żeby mogły się mnożyć i dominować. Gdy zwyciężą, inne będą je naśladować. W garstce ziemi żyje więcej mikroorganizmów niż ludzi na świecie. Mikroorganizmy w glebie tworzą układ odpornościowy roślin. Niestety, odkąd człowiek wkroczył z „nowoczesnymi” metodami upraw, zachwiał naturalną równowagę, dobre mikroorganizmy osłabły, destrukcyjne zyskały przewagę. Ziemia stała się jałowa, rośliny słabe i ubogie pod względem wartości odżywczych. By je „wzmocnić” i ratować przed szkodnikami, przemysł proponuje opryski herbicydami i pestycydami, truje ziemię sztucznym nawozem. Tak kręci się błędne koło samozniszczenia. Ale można to przerwać i ziemi przywrócić siłę, a nam zdrowie.

Stop utlenianiu!

Dlaczego niektórzy palacze chorują na raka, a inni nie? Dlaczego dwie osoby mogą jeść to samo i żyć w podobnych warunkach, a tylko jedna zachoruje? — pyta prof. Higa w książce Rewolucja w ochronie naszej planety. I odpowiada: Bo każdy organizm ma różną zdolność do wytwarzania antyutleniaczy. „Oczywiście, jest wiele teorii na temat, co robić, żeby być zdrowym i długo żyć – pisze. – W gruncie rzeczy mówią o tym samym. Chodzi o to, że sposoby te są skuteczne w walce z nadmiernym utlenianiem zachodzącym w naszym organizmie. Zdrowa żywność wpływa na wstrzymanie procesów utleniania”. Ta żywność wymaga zdrowej gleby, a więc dobrych mikroorganizmów. Jakość pożywienia zależy od sposobu uprawy. „Przez złe sposoby uprawy możemy zachorować. W tym kontekście chcę wskazać na przykłady produktów rolnych wytwarzanych z udziałem ogromnych ilości środków chemicznych oraz zwierzęta i ryby hodowane przy użyciu antybiotyków, lekarstw. Substancje i polepszacze dodawane do żywności też są szkodliwe. Większość ma silne właściwości antyseptyczne, przez co powodują utlenianie i wspomagają powstawanie agresywnego aktywnego tlenu. Są jedną z głównych przyczyn problemów ze zdrowiem”. Tymczasem efektywne mikroorganizmy stwarzają możliwość konserwowania żywności nawet w temperaturze pokojowej, bez szkody dla zdrowia. Oczywiście produkty EM zawierają też większą ilość substancji odżywczych, co przekłada się na nasze zdrowie. Jak wykazały badania, osoby spożywające produkty powstałe z udziałem EM mają więcej dobrych bakterii jelitowych, a „zdrowie i życie jest w jelicie”.

Efektywne mikroorganizmy regenerują ziemię, zwiększają dostępność składników mineralnych i związków organicznych, niwelują patogeny. Miały tylko zastąpić środki ochrony roślin i nawozy sztuczne, a okazały się uniwersalną odtrutką.

Historia mikrorewolucji – mikroorganizmy

Prof. T. Higa długo zachowywał rezerwę wobec rolnictwa ekologicznego. Zaskoczenie przyniosły badania nad mandarynkami. Jedne uprawiano z zastosowaniem bakterii fotosyntetycznych, drugie bez. Choć zawartość cukru w obu była taka sama, smak wyhodowanych z pomocą bakterii był lepszy. Były bogatsze w witaminę C, dłużej utrzymywały świeżość, a te z uprawy zasilanej nawozem sztucznym szybko się psuły. „Mimo to byłem zwolennikiem stosowania nawozów sztucznych, herbicydów i pestycydów” — pisze Higa. Nawet pogarszający się stan jego zdrowia wskutek kontaktu z środkami chemicznymi nie wpłynął na zmianę jego stanowiska. Zmiana przyszła z drugim eksperymentem, gdy grupa badaczy próbowała uprawiać warzywa na terenach pustynnych. Naukowcy przegrali walkę z wirusem toczącym arbuzy, więc wyrwano chore rośliny i wrzucono do rowu ze ściekami, do którego spływała woda z kuchni. Higa zauważył, że rośliny nie wykazują objawów choroby, puściły korzenie, zaczęły owocować. „Stanowiło to dla mnie poważny argument, którego nie mogłem zignorować. Doszedłem do przekonania, że rolnictwo zbyt mocno opiera się na chemii. Postanowiłem poszukać lepszej drogi, na której do wzrostu rośliny mogłoby służyć zastosowanie mikroorganizmów”.

Po pięciu latach badań, Higa nie miał dobrych wyników. Chciał zrezygnować, ale w 1981 r. wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Aby uniknąć zakażenia w pracy z mikroorganizmami, wszystko się sterylizuje, mikroby wyrzuca. Higa, wiedząc, że jego szczepy nie są szkodliwe, wrzucał je do wiaderka z wodą i wylewał na trawnik. Po tygodniu trawa była bujniejsza. Stwierdził: „Zrozumiałem, co się stało. Chodziło o kombinację w mikroorganizmach, które wylewałem na trawnik przed laboratorium. Była to mieszanka różnych typów! O to chodziło!”

Badając mikroorganizmy, pracuje się z jednym szczepem, inaczej trudno ocenić, który daje efekty. Poza tym panowało przekonanie, że szczepy zaczęłyby się zwalczać. Po doświadczeniu z trawnikiem, Higa zwątpił w tę teorię. „Mieszałem bakterie w probówkach. Jeśli mieszanka zmieniała kolor lub zaczynała brzydko pachnieć, wyrzucałem ją i robiłem inne zestawienie. Gdy kombinacja wypadała dobrze, testowałem jej zachowanie w uprawie. Dokonałem ciekawych odkryć”.

Po latach badań wyodrębnił 81 rodzajów mikroorganizmów nadających się do spożycia przez ludzi, spośród 2 tys. uznanych za pożyteczne. Nazwał je mikroorganizmami efektywnymi i zaczął mnożyć. Tak powstał preparat EM, na który składają się bakterie kwasu mlekowego, bakterie fotosyntetyczne, drożdże, promieniowce oraz grzyby fermentujące. Pierwszy raz to odkrycie Higa zaprezentował w 1986
roku w Kalifornii. Dziś USA i Kanada należą do światowej czołówki w tej technologii. Korzystają z niej Chiny, Korea, Wietnam, Tajlandia, Brazylia. W Europie technologia przyjęła się w Holandii, Danii, Francji Niemczech, Hiszpanii, Portugalii, Austrii i Szwajcarii. Zaczyna się rozwijać i w Polsce.
cdn.
Katarzyna Siejka
kwartalnik „Porady na zdrowie” nr 24
www.poradynazdrowie.manpol.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge